kolonie dla dzieci

kolonie dla dzieci

Ciekawe miejsca
kolonie dla dzieci

Nawigacja

kolonie dla dzieci -

nigdy nie były w rzeczywistości rozdzielone, więc nie jesteśmy przyzwyczajeni do samodzielności. - Posmutniałam. -To zapewne moja wina. Dużo uwagi poświęcałam zachowaniu pokoju w całej Arendii, więc dzieliłam swój czas pomiędzy tę siedzibę i dom w Vo Wacune. Powinnam bardziej pilnować swych spraw tutaj. Wracając jednak do tematu, nasza armia zawsze była jedynie dodatkiem do sił wacuńskich, więc moi generałowie nie mają doświadczenia w niezależnym podejmowaniu decyzji. Miałbyś ochotę wraz ze mną podszkolić żołnierzy w samodzielnym myśleniu? - Pani, gdy tak mówisz, gotów jestem wesprzeć cię we wszystkim. - Dobrze. Idź do generała

Halberna, szefa sztabu. To człowiek, na którym można polegać. Powiedz mu, że wróciłam i ja będę teraz wydawać rozkazy. On będzie wiedział, co robić. Gdy do jego podwładnych w końcu dotrze, że rozkazy pochodzą stąd, nie z Vo Wacune, będziemy im mogli stopniowo popuszczać cugli. Pierwszym rozkazem, który zaniesiesz Halbernowi, będzie rozkaz wymarszu i zaataktowania Muros, Camaar i Darine, razem z ziemiami wzdłuż naszego pogranicza. Od teraz wszystko na północ od rzeki Camaar jest moje. - To może wywołać pewne dyskusje, wasza miłość. Wacuńscy baronowie z pogranicza zawsze byli niezależni. - Muszą kolonie

dla dzieci to przełknąć, Malonie. Jestem od nich potężniejsza, starsza i bardziej zła. Nie mogę sobie pozwolić, by za mymi plecami Pozostało terytorium, nad którym nie panuję. Na początek jednak Powiedz Halbernowi, aby skupił się na Muros. To bogate miasto, więc księciu Garteonowi z pewnością ślinka cieknie w oczekiwaniu na dzień, gdy całe to bogactwo przewiezie do własnego skarbca. Mam zamiar udzielić mu bardzo bolesnej lekcji. Gdy tylko przekroczy rrzekę Camaar, tak go potraktuję, że sam siebie nie pozna. - Oho - zdumiał się Malon. - Aleś, pani, zawzięta. - Ja dopiero zaczynam,

Malonie. Jeśli chcesz zobaczyć prawdzi wą zawziętość, to poczekaj, aż się rozpędzę na dobre. A zatem mamy półtorej doby na uporanie się z robotą wymagającą tygodnia, więc bierzmy się do dzieła. Zaczęliśmy wytyczać na mapie linię naszej obrony. Do świtu naszkicowaliśmy plan ruchu naszych sił. Znałam generała Halberna na tyle dobrze, iż wiedziałam, że mogę pozostawić mu dopracowanie szczegółów. - Jestem pewna, że przynajmniej niektórym z wacuńskich oddziałów udało się uciec z rzezi w Vo Wacune - powiedziałam. - Powiedz Halbernowi, aby uczynił sprawą najwyższej wagi nawiązanie kontaktów z tymi ludźmi. - By powiększyć

nasze obozy własne siły, pani? - zasugerował Malon. - Jeśli wszystko pójdzie dobrze, nie będziemy potrzebowali więcej ludzi. Potrzebujemy natomiast informacji o ruchach sił asturiańskich. Moi generałowie muszą wiedzieć dokładnie, gdzie Asturianie gromadzą się przed przekroczeniem rzeki Camaar, abyśmy mogli przygotować się na ich przyjęcie. Ukrywający się w lasach wacuńscy Arendowie będą naszymi oczyma. Niech generał Halbern ich przekona, że dostarczanie nam informacji jest o wiele ważniejsze niż zabijanie przypadkowo napotkanych Asturian. - Szpiegostwo jest uważane za mało zaszczytne zajęcie, pani - Przypomniał mi Malon. - Zatem uczynimy je wielce zaszczytnym, Malonie. Powiedz Halbernowi,

żeby nie szczędził ocalałym Wacunom słowa „patrioci". Muszą zrozumieć, że patriotycznym obowiązkiem Wacunów jest nie dać się zabić, dopóki mają choć odrobinę użytecznych informacji. - To wszystko przy założeniu, że zostali tam jacyś Wacunowie - Powiedział Malon. - Ludzie w wielkiej liczbie wciąż przeprawiają się przez rzekę Camaar. - W takim razie musimy poczynić przygotowania na ich przyjęcie. Po zagarnięciu Muros założymy dla nich obozy i dostarczymy żywność. - Dobra i miłosierna z ciebie pani. - Dobroć nie ma z tym nic wspólnego, Malonie. Jeśli Wacunowie, którzy tam pozostaną, dowiedzą się, że ich żony i

obozy -

obozy

obozy

Ciekawe miejsca
obozy

Nawigacja