walizki

walizki

Ciekawe miejsca
walizki

Nawigacja

walizki -

eskorty. Zamierzałam sprawdzić, co się tam rzeczywiście dzieje, i nie chciałam, aby rycerze, pikinierzy i fanfary oznajmiały moje nadejście. Pojechaliśmy przez Muros, potem traktem do Sulturn i po przeprawieniu się przez północną odnogę rzeki Camaar byliśmy w Erat. - Masz tu żyzne ziemie, pani - zauważył Killane drugiego dnia po przekroczeniu rzeki - i wody pod dostatkiem. Przy odrobinie starannego zarządzania możesz się bardzo wzbogacić. Ja jednakże patrzyłam na nędzne lepianki przycupnięte kilkaset kroków od drogi. - Chłopi pańszczyźniani? - zapytałam, wskazując te nędzne nory. - Tak, to wygląda na chłopską wioskę - przyznał. - Wjedźmy

w tę kępę drzew przed nami - powiedziałam. - Chcę się temu lepiej przyjrzeć. - Wszystkie chłopskie wioski są takie same, pani - rzekł ze wzruszeniem ramion. Wjechaliśmy pomiędzy drzewa, zsiadłam z konia, a potem zmieniłam się we wróbelka. Poleciałam ku lepiankom, zaglądałam do nich do środka. Nie widziałam żadnych mebli, nawet kuchni. W każdej był dół wypełniony popiołem i zwęglonymi patykami oraz sterta szmat w kącie, która najwyraźniej służyła za wspólne posłanie. Wokół kręciło się kilka wynędzniałych psów i równie wynędzniałych dzieci. Pofrunęłam na pobliskie pole i ujrzałam wychudzonych, brudnych ludzi uprawiających

walizki ziemię prymitywnymi narzędziami. Pilnował ich jeździec z biczem w dłoni. Poleciałam znowu do Killane i wróciłam do własnej postaci. - W moim księstwie nie będzie lepianek - powiedziałam mu stanowczo. - Z pewnością nie jest to miły oku widok, ale chłopi muszą gdzieś niieszkać. - Chłopów pańszczyźnianych też nie będzie. Killane zamrugał zdziwiony. - Chcesz zburzyć porządek społeczny, pani? - Weźmiemy się do tego później, ale nie będę żyła kosztem niewolników. - Chłop pańszczyźniany nie jest niewolnikiem, pani! - zaprotestował. Doprawdy? Może któregoś dnia wytłumaczysz mi różnicę rudy, Killane. Ciekawe, co jeszcze zobaczę. Często zatrzymywaliśmy się na uboczu, a ja

wiele czasu spęd łam przystrojona w pióra, badając, co rzeczywiście kryje to pozornie spokojne księstwo. Chłopi pańszczyźniani wiedli niewyobrażalnie nędzne życie, a szlachta pławiła się w luksusie, wydając - a w zasadzie trwoniąc - pieniądze pochodzące z potu i nędzy chłopów. Stwierdziłam, że szlachta jest głupia, okrutna, leniwa i arogancka. To również musiało się zmienić. Dotarliśmy do Sulturn, a potem skręciliśmy na północ i pojechaliśmy do Medalii, często zatrzymując się po drodze, abym mogła się wszystkiemu przyjrzeć. Ziemia była dobra, uznałam, ale społeczeństwo zdecydowanie nie. Po minięciu Medalii pojechaliśmy do Seline, a

potem klatki dla zwierząt skręciliśmy na wschód, w kierunku Erat. Starałam się zachować spokój. To nie była wina Killane, ale tylko jego miałam pod ręką, więc nie miał szczególnie przyjemnej podróży. - Nie gniewaj się, że to powiem, wasza miłość - rzekł pewnego popołudnia w połowie drogi z Seline do Erat - ale wydajesz się nieco rozdrażniona. Czyżbym coś złego zrobił? - Nie, Killane - powiedziałam. - Tylko w moim księstwie źle się dzieje. - Może wasza miłość przestałaby zrzędzić i zastanowiła się, gdzie wznieść stolicę. Twój tytuł sugeruje Erat, ale byłem tam już

kilka razy i nie jest to najpiękniejsze miasto na świecie, a i nazwa Vo Erat nie brzmi przyjemnie dla ucha. - Pozwól, iż przemyślę to, nim podejmę decyzję, Killane. Nie jestem pewna, czy chcę mieć stolicę. - Okrutna z ciebie pani - rzekł z wyrzutem. - Czemu tak mówisz? - Mam szansę zaprojektować i wznieść całe miasto, a ty rozwiałaś me nadzieje. Mógłbym zbudować pałac, na którego widok imperator Tolnedry pozieleniałby z zazdrości. - A po co mi pałac? Wiem, kim jestem, nie muszą mi o tym przypominać wystawne budowle. Nadal będzie mnie głównie interesować to,

klatki dla zwierząt -

klatki dla zwierząt

klatki dla zwierząt

Ciekawe miejsca
klatki dla zwierząt

Nawigacja