biura rachunkowe - xerial - dermatologia - identyfikatory - nádrže na chemikálie - contenedores residuos -
wjechali na wzniesienie i ujrzeli dolinkę na północnym krańcu Doliny Aldura. Stała w niej chatka Poledry i otaczające ją zabudowania. Chatka była tam od tysiącleci, ale stodoły i szopy wzniósł Durnik, czym upodobnił to gospodarstwo do sendarskiej farmy.
Ce'Nedra jednak nie była w tym momencie zbytnio zainteresowana biura rachunkowe architekturą porównawczą. Chciała jedynie jak najprędzej schronić się przed zimnem.
- Czy wiedzą, że przyjeżdżamy? - zapytała męża. Jej oddech parował na przejmującym chłodzie.
- Tak - odparł Garion. - Kilka dni temu powiedziałem cioci Poi, że jesteśmy w drodze.
- Użyteczny czasem gość z waszej wysokości - uśmiechnęła xerial
się Ce'Nedra.
- Wasza wysokość jest aż nazbyt uprzejma - odparł z lekką nonszalancją.
- Och, Garionie - westchnęła Ce'Nedra i oboje roześmieli się. A tymczasem ich znużone wierzchowce z trudem brnęły w dół zbocza.
Chatka - jak ją zawsze nazywali, choć w istocie urosła do całkiem pokaźnego domu dermatologia - przycupnęła na brzegu skutego lodem strumyczka. Śnieg przysypał ją aż po parapety okien. Miękkie światło lampy zapraszająco złociło się na śniegu, a kolumna niebieskiego dymu wznosiła się z komina prosto ku groźnemu niebu. Rivańskiej Królowej zdecydowanie spodobał się ten zwiastun ciepła i wygody, odległych o identyfikatory nie
więcej niż ćwierć mili.
Wtem niskie drzwi otworzyły się i na podwórze wyszedł Durnik.
- Co was zatrzymało?! - zawołał ku nim. - Spodziewaliśmy się was około południa.
- Trafiliśmy na głęboki śnieg - odpowiedział Garion. - Przez jakiś czas posuwaliśmy się powoli.
- Pospiesz się, Garionie. Ce'Nedra marznie. nádrže na chemikálie Jakiż on był kochany! Ce'Nedra i jej mąż wjechali na zaśnieżone podwórze i zeskoczyli z siodeł.
- Idźcie do środka, oboje - polecił Durnik. - Ja zajmę się waszymi końmi.
- Pomogę ci - zaproponował Garion. - Potrafię rozsiedlać konia prawie tak dobrze jak ty, a poza tym contenedores
residuos muszę rozprostować nogi. - Ujął Ce'Nedrę pod ramię i zaprowadził do drzwi. - Zaraz wrócę, ciociu Pol! - zawołał do środka. - Chcę pomóc Durnikowi przy koniach.
- Jak sobie życzysz, kochanie - odparła lady Polgara. Jej głęboki głos przepełniała miłość. - Wejdź, Ce'Nedro. Ogrzej się.
Rivańska Królowa tanques niemal wbiegła do środka, rzuciła się w ramiona czarodziejki i ucałowała ją serdecznie.
- Masz zimny nos, Ce'Nedro - zauważyła Polgara.
- Powinnaś dotknąć moich stóp, ciociu Poi - odparła Ce'Nedra z lekkim śmiechem. - Jak potrafisz wytrzymać tutejsze zimy?
- Wyrosłam tutaj, kochana, nie pamiętasz? Przyzwyczajona jestem do tanke
takiej pogody.
Ce'Nedra rozejrzała się.
- A gdzie bliźnięta?
- Ucinają sobie popołudniową drzemkę. Obudzę je na kolację. Wydostańmy cię z tych futer, a potem siądziesz przy kominku. Gdy tylko się nieco ogrzejesz, będziesz mogła wziąć gorącą kąpiel, nagrzałam wody.
- O tak! - zawołała gorliwie Rivańska Królowa.
Kłopot z alornską afiliacja futrzaną odzieżą był również taki, że nie miała guzików. Zwyczajowo ją się sznurowało. Odwiązanie zamarzniętych węzłów potrafi sprawić nie lada udrękę, szczególnie gdy się ma palce zgrabiałe z zimna. Tak więc Ce'Nedra po prostu stała na środku pokoju z rozłożonymi ramionami, podczas gdy Polgara ją rozbierała. резервуары для
воды Potem, już bez futer, podeszła do paleniska i wyciągnęła ręce nad płomieniami.
- Nie za blisko, kochanie - ostrzegła Polgara. - Nie przypal się. Miałabyś ochotę na filiżankę gorącej herbaty?
- Nieziemską!
Po wypiciu herbaty i półgodzinnym moczeniu się w wannie pełnej parującej wody Ce'Nedra w końcu ponownie poczuła obsługa informatyczna się rozgrzana. Potem ubrała się w prostą suknię i wróciła do kuchni, by pomóc nakarmić bliźnięta. Dzieci Polgary miały już roczek i zaczynały chodzić, choć nie szło im to jeszcze zbyt dobrze. Nie radziły sobie też zbyt sprawnie z łyżkami i spora część kolacji znalazła sięna
tanques - tanke - afiliacja - резервуары для воды - obsługa informatyczna -
|