kolonie dla dzieci

kolonie dla dzieci

Nawigacja

artykuły dla plastyków

artykuły dla plastyków

Ciekawe miejsca
artykuły dla plastyków
kolonie dla dzieci

artykuły dla plastyków - kolonie dla dzieci -

Po prostu wcześniej nie słuchałaś. Powinnaś baczniejszą uwagę zwracać na to, co dzieje się wokół ciebie. Chcesz mnie skrzywdzić, co? Odfrunę, jeśli tylko spróbujesz. - Nie... nie - wyjąkałam. - Nie zrobię ci krzywdy. - Dobrze. Zatem możemy porozmawiać. Czy widziałaś może po drodze jakieś nasiona? - Nie. Ale nie szukałam nasion. - Szkoda. Moja żona ma trzy maleństwa w gnieździe, a ja powinienem szukać nasion, aby je nakarmić. Co masz na rękawie? Spojrzałam na rękaw mej koszuli. - To wygląda na nasionko trawy. - No to nie stój tak. Daj mi je. Zdjęłam ziarnko z rękawa i podałam mu. Wróbelek zeskoczył

z Drzewa, przysiadł na moim palcu. Przekrzywiał główkę i błyszczącymi oczkami przyglądał się memu podarunkowi. - Tak, to trawa - przyznał. Potem wydało mi się, że westchnął. -Teraz do jedzenia są tylko niedojrzałe nasionka trawy. Za wcześnie jeszcze, są takie drobne. -Wziął nasionko w dziób. - Nie artykuły dla plastyków odchodź. Zaraz wrócę - dodał, po czym odfrunął. Przez kilka chwil myślałam, że śnię. Potem mój wróbel wrócił w towarzystwie innego wróbla. - To moja żona - przedstawił ją. - Witaj, Polgardo - powiedziała. - Gdzie znalazłaś to nasionko? Moje dzieci są bardzo głodne. - Pewnie przyczepiło mi się do

rękawa na szczycie tamtego wzgórza. - W takim razie chodźmy to sprawdzić - zaproponowała, bezczelnie sadowiąc się na mym ramieniu. Na drugim przysiadł jej mąż. Zupełnie oszołomiona tym cudem, odwróciłam się i ruszyłam w górę trawiastego zbocza. - Nie idziesz zbyt szybko - zauważyła krytycznie wróblica. - Nie mam skrzydeł - odparłam. - To musi być okropnie nudne. - Dostaję się tam, dokąd chcę. - Gdy tylko znajdziemy te nasionka, poznam cię z innymi - zaproponował wróbel. - Moja towarzyszka jakiś czas będzie zajęta karmieniem maleństw. - Potrafisz rozmawiać z innymi ptakami? - To był wstrząsający pomysł. - No cóż - odparł lekceważąco

kolonie dla dzieci - można tak powiedzieć. Skowronki zawsze silą się na poetyckość, drozdy za dużo mówią i zawsze usiłują wepchać się, gdy znajdę jedzenie. Nie przepadam za drozdami. Straszne z nich natręty. Wtem z nieba spadł skowronek i zawisł nad moją głową. - Dokąd idziecie? - zapytał wróbla. - Tam - odparł wróbelek, przekrzywiając główkę w kierunku marszu. Jesteśmy zajęci. Dobrze - zgodził się skowronek. - Moja towarzyszka nadal wysiaduje jajka, więc mam aż nadto czasu, by być przewodnikiem naszej siostry. - Tam jest nasionko! - zaćwierkała z podnieceniem wróblica i sfrunęła z mego ramienia, by je

podnieść. Jej towarzysz wkrótce dostrzegł następne i oboje odlecieli. - Wróble, jak mniemam, nadto są nerwowe - zauważył skowronek. - Dokąd to życzysz sobie pójść, siostro? - Zdaję się na ciebie - odparłam. - Miałabym ochotę poznać więcej ptaków. I tak rozpoczęłam swoją ornitologiczną edukację. Tego przedpołudnia spotkałam ptaki wszelkiego rodzaju. Skowronek obozy przedstawił mnie wszystkim. Jego poetycka ocena różnych gatunków była zaskakująco trafna. Mówił, że wróble są nerwowe i gadatliwe, drozdy agresywne i mają skłonność powtarzać w kółko to samo. Sójki są wrzaskliwe. Jaskółki popisują się bez przerwy. Kruki to złodzieje. Sępy cuchną. Kolibry nie grzeszą inteligencją.

Przeciętny koliber zmuszony do zastanowienia się nad czymś wpadnie w takie zakłopotanie, że zapomni, jak się lata. Sowy wcale nie są takie mądre, jak się sądzi, a mój przewodnik z pewnym lekceważeniem nazwał je latającymi pułapkami na myszy. Mewy mają zdecydowanie wygórowane mniemanie o swym miejscu w ogólnym porządku rzeczy. Przeciętna mewa wiele czasu spędza na udawaniu, że jest orłem. Zwykle nie widywałam mew w Dolinie, ale porywisty wiatr czasami przygnał je w głąb lądu. Rozmaite ptactwo wodne tyle samo czasu spędza w powietrzu co na wodzie, do tego ma silne poczucie grupowych więzi. Nie

obozy -

obozy

obozy

Nawigacja

Ciekawe miejsca
obozy