Ciekawe miejsca
xerial

xerial

xerial

Nawigacja

xerial -

Goście na pewno nie pomogą mamie się odstresować. - Musimy zdecydować - podjęła wątek dziewczyna, odrzucając bez żadnego wahania "Teorię Obrony Magicznej" na stos książek niepotrzebnych i biorąc do rąk "Ocenę Edukacji Magicznej w Europie" - gdzie wyruszymy najpierw. Wiem, że chciałeś udać się do Doliny Godryka, Harry. Doskonale rozumiem dlaczego, ale... Czy horkruksy nie powinny być dla nas priorytetem? - Gdybyśmy wiedzieli gdzie one mogą być, to jasne - rzucił Harry, nie wierząc przyjaciółce, że ta naprawdę rozumie jego chęć powrotu do Doliny Godryka. Grób Potterów był tylko jedną z kilku przyczyn, dla których chciał się tam znaleźć.

Chłopak miał silne, ale niewytłumaczalne wrażenie, że tam czekają na niego odpowiedzi. Być może chodziło po prostu o to, że to właśnie tam przeżył pierwszy atak Voldemorta. Teraz, gdy miał powtórzyć ten bohaterski czyn, wiedział, że musi dotrzeć do miejsca, gdzie to wszystko się zaczęło. Tylko tam mógł zrozumieć. - Nie sądzisz, że Voldemort może obserwować to miejsce? - spytała Hermiona. - Mógł przewidzieć, że będziesz chciał odwiedzić grób swoich rodziców kiedy tylko będziesz miał sposobność. Tego Harry nie wziął pod uwagę. W czasie, gdy gorączkowo szukał kontrargumentu, Ron powiedział: - Ten cały R.A.B. Wiesz, ten, który ukradł prawdziwy

naszyjnik... Hermiona przytaknęła na znak, że wie o kim mowa. - Czy on nie wspominał w swojej notce - ciągnął Ron - że ma zamiar go zniszczyć? Harry na te słowa przyciągnął do siebie swój plecak, z którego wyciągnął fałszywy horkruks z tą właśnie notatką. - To ja wykradłem twojego prawdziwego horkruksa i postanowiłem go zniszczyć - odczytał na głos. - A co jeśli on faktycznie go zniszczył? - upierał się Ron. - Albo ona - wtrąciła Hermiona - Wszystko jedno. Tak czy inaczej, to może być jeden horkruks mniej do likwidacji! - Zgadza się, ale i tak musimy

xerial poszukać prawdziwego naszyjnika, żeby upewnić się, czy na pewno uległ zniszczeniu. - A jak wyobrażasz sobie niszczenie horkruksa, tak a propos? - spytał Ron. - Tego właśnie starałam się dowiedzieć. I dowiedziałam się. - Skąd? - zdziwił się Harry. - Myślałem, że w bibliotece nie było żadnej książki o horkruksach? - Bo nie było! - Hermiona zarumieniła się. - Dumbledore wszystkie usunął, ale... nie zniszczył ich. Ron wyprostował się nagle, oczy rozszerzyły mu się ze zdziwienia. - Jak, na portki Merlina, udało ci się położyć łapy na tych książkach? - To... To nie była kradzież! - zaperzyła się

Hermiona. Spoglądając na obu przyjaciół z lekką desperacją w oczach. - To nadal były książki biblioteczne, mimo że Dumbledore zabrał je z półek. Jeśli naprawdę nie chciał, żeby ktoś się do nich dobrał, to jestem pewna, że bardziej by... - Do rzeczy! - przerwał jej Ron. - Więc... To nie było trudne - stwierdziła dziewczyna słabo. - Wystarczyło użyć prostego zaklęcia przywołującego, no wiecie - Accio - a książki przeleciały oknem z gabinetu dyrektora prosto do dormitorium dziewcząt. - Ale kiedy to zrobiłaś? - Harry spytał z mieszanką podziwu i niedowierzania. - Zaraz po pogrzebie - odparła jeszcze słabszym

głosem. - Zaraz po tym, jak uzgodniliśmy, że opuszczamy szkołę. Kiedy wróciłam do dormitorium zabrać swoje rzeczy, przyszło mi do głowy, że im więcej wiemy o horkruksach, tym lepiej... A że byłam wtedy sama w pokoju... Więc spróbowałam. I podziałało. Książki wleciały natychmiast przez otwarte okno, a ja... je spakowałam. - Dziewczyna przełknęła ślinę i dodała błagalnie: - Jestem pewna, że Dumbledore nie byłby o to zły! Przecież nie użyjemy tych książek do robienia horkruksów, prawda? - A czy my się skarżymy? - spytał Ron. - Gdzie masz te książki? Hermiona grzebała chwilę w stosie lektury, by wyciągnąć z

-

Nawigacja