nieruchomości koszalin -
na zsiadającego na tronie i chyba uznawał, że jego głównym obowiązkiem jest dbanie o własne uciechy. Był chudy, niemal wycieńczony, a jego twarz pokrywały wstrętne czerwone krosty i głębokie blizny. Włosy miał proste, czarne i dość rzadkie, a jego drogie żółte ubranie nie grzeszyło czystością. Ponieważ prezentacja na dworze była oficjalną okazją, do obroży przypięłam łańcuch, za który Gallak mnie prowadził, jak było we zwyczaju. Miałam na sobie kostium do tańca, ukryty pod błękitną peleryną. Gallak pokłonił się królowi.
- Nazywam się Gallak, wasza wysokość - powiedział. - Posłałeś po mnie, panie?
- A, Gallak -
odezwał się Drosta piskliwie. - Czekaliśmy na ciebie. - Potem zmierzył mnie od stóp po głowę obraźliwym spojrzeniem. - A więc to ta słynna Polanna. Jest na co popatrzeć. - Zaśmiał się nerwowo. - Chciałbyś ją sprzedać, Gallaku?
- Ależ... nie, wasza wysokość.
Uznałam, że to mądra decyzja, ponieważ Gallaka dzieliła od moich noży jedynie długość łańcucha.
- A może chciałbyś mi ją pożyczyć? - Drosta pomyślał chyba, że to zabawne, gdyż roześmiał się na całe gardło.
- To będzie moja decyzja, Drosto - oświadczyłam chłodno - i wątpię, abyś miał dość pieniędzy.
- Dumna jesteś, co? - powiedział.
-
Wiem, ile jestem warta - odparłam, wzruszając ramionami.
- Mówią, że jesteś tancerką.
- Nie mylą się.
- Dobrą jesteś tancerką?
- Lepszej nie widziałeś. - Skromność nie leżała w nadrackiej naturze, ale chyba nawet jak na nadracką chełpliwość przebrałam nieco miarę.
- Będziesz mi musiała to udowodnić, Polanno.
- Jak sobie życzysz. Zanim jednak zaczniemy, zechciej na to zerknąć. - Sięgnęłam pod okrycie i wyciągnęłam sztylety.
- Straszysz mnie? - zapytał z wyrzutem.
- Nie miałam takiego zamiaru, tylko uprzedzam, co się z tobą stanie, jeśli nie potrafisz nad sobą zapanować.
- Chyba nigdy jeszcze nie widziałem noża z takim zakrzywionym końcem.
nieruchomości koszalin Po co ten haczyk?
- Hakami wyciąga się różne rzeczy... rzeczy, które ludzie wolą trzymać w środku. - Spojrzałam z podziwem na nóż. - Czy nie jest piękny? Został zaprojektowany tak, aby bardziej bolało wyciąganie niż wbijanie. Król lekko pozieleniał na twarzy.
- To straszna kobieta, Gallaku - zwrócił się do mego właściciela. - Jak ty z nią wytrzymujesz?
- Ona dla mnie jest miła, wasza wysokość - odparł Gallak. - Nauczyła mnie dobrych manier. Co więcej, najlepiej gotuje w całym Gar og Nadrak.
- Prawdę powiedziawszy, najlepiej na całym świecie, Gallaku - poprawiłam go. -
No cóż, Drosto, to jak będzie? Chcesz, żebym dla ciebie zatańczyła czy wolisz kolację?
- Najpierw taniec, Polanno - powiedział, łypiąc przy tym pożądliwie okiem. - Zobaczmy, czy twój taniec zaostrzy mi apetyt. - Potem rozejrzał się po zatłoczonej sali tronowej. - Zróbcie tej dziewczynie trochę miejsca! Sprawdźmy, czy jest taka dobra, jak jej się wydaje!
Uznałam to za wyzwanie, więc podczas tańca odrzuciłam swe zwykłe opory i dodałam kilka elementów, których nigdy jeszcze publicznie nie prezentowałam.
Nie, nie będę ich opisywać... przez wzgląd na dzieci.
Król Drosta cały drżał, gdy podeszłam po swoją pelerynę, a na jego
twarzy malował się wyraz niemal nabożnej czci.
- Na zęby Toraka! - zaklął. - Nigdy nie widziałem czegoś takiego!
- Mówiłam ci, że jestem najlepsza.
- Na pewno nie chcesz jej sprzedać? - zapytał Gallaka błagalnym tonem.
- Uważam, że moim patriotycznym obowiązkiem jest odmówić jej tobie, wasza wysokość - odparł mój właściciel. - Słyszałem, że łatwo ulegasz nadmiernemu podnieceniu i pewnego dnia mogłoby cię ponieść. Musiałbym być niespełna rozumu, by sprzedać ci Polannę, gdy nie masz jeszcze następcy tronu.
- Nie zabiłabyś mnie przecież, prawda, Polanno? - zapytał Drosta z nadzieją w głosie.
- Okropnie mi przykro, ale zasady
-
|